- wiesz co ? wytrzeźwiej! może wtedy Twój mózg
zacznie normalnie funkcjonować… o ile coś tam masz- wycedziła wsiadając do zamówionej
wcześniej taksówki.
- trochę pojechałeś-
skwitował Janowski.
- a Tobie co?- spojrzał na niego wkurzony.
- naskoczyłeś na nią bez sensu- wzruszył ramionami.
Miał rację. Zachował się jak rozkapryszony gówniarz. Sam
do końca nie wiedział o co mu chodzi. Chyba był zazdrosny o to jak Ellie
opiekuje się siostrą. To absurd.
- chodź wracamy do domu, wytrzeźwiejesz i jutro ją
przeprosisz.- z zamyślenia wyrwał go
głos Maćka.
- dzięki- rzucił spoglądając na kumpla.
&&&
Obudził się. Spojrzał dookoła, pierwszy raz widział
to pomieszczenie. Nie wiedział gdzie jest.
- wstawaj macho!- usłyszał ironiczny głos Jonssona.
No tak przecież zabrał go wczoraj z imprezy.
- popisałeś się wczoraj nie ma co.- Szwed nie miał zamiaru
odpuścić. Był na niego zły za to jak potraktował Lisę.
Usiadł na łóżku. Schował twarz w dłoniach. Czuł się podle. Jak skończony idiota. Lisa nie
zasłużyła na takie traktowanie.
- chyba muszę ją przeprosić- oznajmił.
- chyba?- Andreas spojrzał na niego zszokowany.
- Słuchaj rozumiem, że jesteś jeszcze młody i głupi,
ale nie pozwolę żebyś tak ją traktował. Jeśli ją zranisz nie chciej poznać
mojego gniewu- dodał grożąc mu palcem.
Słowak uniósł dłonie.
- zrozumiałem…- wyjaśnił udając się w stronę
łazienki.
&&&
Ktoś zapukał do drzwi. Ellie poczłapała w ich
stronę.
- przepraszam- przed drzwiami stał Duzers z małym
misiem który przysłaniał jego twarz.
Zaśmiała się pod nosem. Była zła, ale potrafił ją
zaskoczyć.
- zachowałem się jak idiota. Wybacz mi- mruknął spoglądając
na nią niepewnie.
Przyciągnęła do go siebie.
- żeby mi to było ostatni raz- szepnęła cmokając
jego usta.
&&&
Lisa postanowiła się przejść. Nie mogła sobie
znaleźć miejsca. Nie rozumiała co się wczoraj wydarzyło. Potraktował ją jak
dziwkę. A przecież nie przespała się z nim.
- „ co za chora sytuacja”- pomyślała wciągając
powietrze.
Wpadła na kogoś. Uniosła głowę.
- Martin…- westchnęła.
Nie chciała go spotkać. Nie chciała go słuchać,
oglądać. Chciała o nim zapomnieć.
- właśnie do Ciebie szedłem.- oznajmił drapiąc się
po szyi. – nie wiem co powiedzieć- zaczął nieśmiało.
- wiesz co?! Daruj sobie! Wiem jakie masz o mnie
zdanie!
- ale to nie…
- przestań! Nie musisz się zmuszać do przeprosin..-
warknęła.
Nie chciała na niego patrzeć. W głębi serca miała
ochotę się do niego przytulić. Czuła, ze się nie powstrzyma jeśli spojrzy w
jego oczy.
- pomnijmy, że się znamy. Tak będzie lepiej.
- ale…
Odeszła. Zaczęła biec przed siebie. Na jej policzku
pojawiały się kolejne łzy. Nie panowała nad tym.
- ale ja nie chce zapomnieć- szepnął pod nosem.
Spieprzył to. Koncertowo. Nie wiedział co dalej.
Chciał dać jej czas do przemyślenia. Wrócił do Tarnowa.
&&&
Ellie i Patryk jedli razem śniadanie. Zrobił na
przeprosiny swoje popisowe naleśniki.
- jak się czuje Lisa?- zapytał troskliwie.
- wyszła gdzieś rano, nie wiem jak jej pomóc.
- może porozmawiam z Martinem?- zaproponował.
- powinni to rozwiązać sami, w końcu są dorośli-
mruknęła gładząc jego policzek.
Uśmiechnął się delikatnie. Cieszył się każdą chwilą spędzaną
w jej towarzystwie. Przy niej zapominał o wszystkim, co dzieje się dookoła. Był
po prostu szczęśliwy. Przy niej każdy problem przestawał nim być. Wiedział, że
dzięki jej wsparciu może osiągnąć wszystko.
&&&
Rudowłosa stanęła przed drzwiami Andiego. Nie
wiedziała gdzie iść. Domyślała się, że siostra jest w towarzystwie swojego
chłopaka, nie chciała ciągle obarczać ją swoimi problemami. Otarła łzy i
zapukała.
Przytulił ją do siebie. Usiedli na kanapie w salonie.
- więc?- spojrzał na nią czekając na wyjaśnienia.
- powiedziałam, żebyśmy o sobie zapomnieli- zerknęła
na niego.
- ale wcale tego nie chcesz..
- nie dałam mu dojść do słowa, ale sam rozumiesz..
- no właśnie nie za bardzo- westchnął głośno.
- nie wiem co robić- szepnęła opierając głowę o jego
ramię.
- wystarczy porozmawiać, powiedzieć co czujesz.. to
naprawdę nie jest trudne- skwitował.
- a jeśli on ma to gdzieś?
- nie dowiesz się dopóki mu nie powiesz.. i wiem, że
tak nie jest.- pogłaskał jej włosy.
- może masz rację…- pomyślała.
Może powinna z nim pogadać, przecież jej nie zabije,
a przynajmniej dowie się jak wygląda to z jego strony. Może rzeczywiście nie jest jej obojętny skoro
przyszedł do niej. Wpadła na świetny
pomysł..
- dziękuje braciszku! Kocham Cię!- pocałowała go w
policzek i wybiegła z mieszkania.
Roześmiał się machając przecząco głową. Cieszył się kiedy mógł pomóc. Zależało mu na
szczęściu dziewczyn. Wiedział, że na nie też może zawsze liczyć.